Opieka nad autkiem
październik 29, 2007
Wczoraj ziomek dał mi swoje auto na przechowanie, bo szedł na balangę pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego punciaka na bocznicy w centrum, że coś złego mu może się stać.
W sumie nie ma się co dziwić. Ja swoje już przeszedłem - rozcięty pokrycie od kabrioletu, skradzione wyposażenie audio, rozwalony zamek centralny…
Korzystając z okazji pojeździłem sobie trochę. Wspaniały samochodzik. Od razu się polubiliśmy. W środku jest bardzo dużo miejsca, jest widno i ergonomicznie. W trakcie jazdy czułem się bardzo komfortowo i pewnie. Silnik ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody są zasapane V-TEC łapie drugi tchnienie i ciągnie do samego czerwonego obszaru równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym bieżnikiem, szyberdach i welurowa tapicerka. No super samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie powinno, wszystko działa, tak jak oczekujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.
Tomek mógłby tylko ulokować część kapitału w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej gustownie. Niestety dzisiaj przyjdzie po odbiór. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doznanie, które się zakarbuje w pamięci.